AMM

Greg Przygocki (1953-2026)

17 czerwca odszedł nasz wieloletni wykładowca, Greg Przygocki. Publikujemy coś w rodzaju autorskiego pożegnania, które popełnił właściciel i dyrektor AMM, Przemek Kubajewki.

Bardzo długo zbierałem się do napisania tego tekstu, wszak o tym, że Greg odszedł, dowiedziałem się w zeszły czwartek. Jaj już się zebrałem, to nie mogłem pozbierać tych wszystkich myśli. Jednak spróbuję to zamknąć w jakąś logiczną całość.

Greg Przygocki sam się do mnie odezwał, gdy mieszkał jeszcze w Kanadzie. Teraz nie jestem pewny, ale wydaje mi się, że to był 2014 rok. Po prostu napisał, że natrafił przypadkiem w sieci na Akademię Menedżerów Muzycznych i że bardzo mu się podoba idea oraz, że chętnie poprowadzi zajęcia specjalne dotyczące rynków zagranicznych. Wysłał również swoje bio, które dosłownie zwalało z nóg – szefowanie Naxos na całą Kanadę to jedna z tych wielu rzeczy w jego karierze, która u mnie, wtedy raczkującego w branży muzycznej, wzbudziła ogromny podziw i szacunek. Odpisałem, Greg zaproponował rozmowę telefoniczną… i tak zaczęła się ta nasza znajomość. Pierwszym wspólnym projektem miało być ściągnięcie Grega na jednorazowy wykład do Polski, taki AMM deluxe. To się jednak z różnych przyczyn nie udało. Ale kontakt pozostał, pisaliśmy do siebie oraz dzwoniliśmy, zresztą przez te kilka lat miałem w komputerze ustawione dwa zegarki, z czasem moim i czasem kanadyjskim. Później, z uwagi na to, że w 2016 roku odszedłem z AMM, kontakt jakoś się urwał. Choć do AMM wróciłem, jakoś nie miałem śmiałości ponownie się do Grega odezwać, sam teraz nie wiem dlaczego. O tym, że osiadł w Polsce, dowiedziałem się całkiem przypadkiem od jego przyjaciela (który nas ze sobą poznał w tym „kanadyjskim czasie naszej znajomości) Daniela Wyszogrodzkiego. Pamiętam to dokładnie, był listopad 2017 roku. Zadzwoniłem i błyskawicznie się dogadaliśmy, na to, żeby Greg przeprowadził wykład dla AMM. W końcu. Pierwszy wolny termin miałem w czerwcu 2018, więc przez te pół roku bardzo często to siebie dzwoniliśmy i omawialiśmy program wykładu. Uderzyło mnie to z jakim pietyzmem on do tego podchodził. W końcu nadszedł ten dzień. Wykład faktycznie zrobił wrażenie, mnie też urzekło to, jaki kontakt Greg złapał z uczestnikami. Zresztą po wykładzie większą grupą siedzieliśmy do bardzo późna w ogródku restauracji nieopodal Uczelni Łazarskiego. Od tego momentu Greg już na stałe wszedł do składu Akademii. Prowadził zajęcia nieprzerwanie do 2024 roku. W tym czasie i my bardzo często się kontaktowaliśmy, rozmawiając i o rynku i o fascynacjach muzycznych, też o życiu. To będzie banał, jak napiszę, że był bardzo mądrym, fajnym i pogodnym gościem, ale taki był. Na pewno też dzięki niemu dużo mocniej uwierzyłem w siebie, swoje możliwości na rynku itp., bo on mi to mówił – że jestem dobry, że mam wiedzę, oceniał merytorycznie moje projekty z Artystami. Gdy zadzwonił do mnie w lipcu, niemal rok temu i powiedział, że nie poprowadzi wrześniowego wykładu (bo od kilku lat to wrzesień był tym jego miesiącem w AMM) z powodu choroby, nie do końca to do mnie docierało. Pamiętam doskonale tę rozmowę, to on, mimo bardzo słabej wtedy formy, mówił, że wszystko będzie dobrze. I każda kolejna rozmowa była progresem tej jego siły. Od tego czasu kontaktowaliśmy się często, byłem świadkiem tej jego walki. Bardzo cieszyłem się z tego, że zdrowieje. Rozmawialiśmy jeszcze pod koniec maja, mieliśmy ustalony termin na wrześniowy wykład (nie mógł przyjechać do Warszawy, więc miał się on odbyć w formie online). Dlatego, ogromnym szokiem było dla mnie, to, że gdy zadzwoniłem do niego 11 czerwca, jego telefon nie odebrał już Greg, tylko jego żona. Wtedy dowiedziałem się o jego stanie. Tydzień później, pierwsza rzecz jaka wyświetliła mi się na jednym z portali społecznościowych był post wspomnianego już Daniela Wyszogrodzkiego, że Greg umarł.

Choć to moje indywidualne wspomnienie, to chcę podłączyć pod nie wszystkich tych ludzi z AMM, którzy poznali Grega na zajęciach oraz kontynuowali tę znajomość później. Nie tylko dla mnie był autorytetem, mistrzem oraz po prostu człowiekiem, który zawsze dodawał otuchy.

Będzie mi Ciebie ogromnie brakowało My Friend!

P.S. Specjalnie zdjęcie które dołączam nie przerobiłem na czarno – białe, bo Greg był/jest kolorowy, wyrazisty, niepowtarzalny.

Category: AMM

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.